9/06/2019

WAKACYJNE MAKING-OFF, CZYLI JAK TO WYGLĄDAŁO NAPRAWDĘ


Post miał już się pojawić w zeszłym tygodniu, ale jak ostatnio ze wszystkim nie wyrobiłam się w czasie. Będzie to post podsumowujący wakacje i jednocześnie wprowadzający w kilka kolejnych postów bardziej podróżniczych. Przeważnie przy okazji postów z serii Travel pokazuje się piękne zdjęcie i idealnie wyszukane miejsca. Dziś dla odmiany chciałabym Wam pokazać taki wyjazd z troszkę innej strony.


Wycieczkę rozpoczyna wyjazd godzina 10:00 i zaczynamy 33-godzinną podróż przez Niemcy oraz Francję. Bardzo męczące wydarzenie, ale kiedy wysiada się z autokaru już na miejscu nie można poczuć większej radość (no chyba, że na widok prysznica). Próbując się ogarnąć zaraz po przyjeździe, w jednym momencie w całym pokoju robi się niesamowity bałagan. Później jest ogarnianie planów i outfitów na kolejne dni, czyli robi się tylko gorzej. Tym razem znalazłam też sposób na łatwiejsze przygotowanie się do wstawianie postów, więc po każdym zwiedzonym miejscu robiłam sobie notatki. Ponadto jeszcze miałam wypisanych trochę miejsc, które chcę odwiedzić tak jak np. w Gironie. Trzeba się też liczyć z pewnymi nie do końca przyjemnymi niespodziankami tak też przed wyjazdem do Barcelony pękło mi ramiączko od białej sukienki, oczywiście przebrałam ją, przyszyłam je, lecz nie zdążyłam z powrotem jej ubrać, bo naglił nas czas zbiórki. Oczywiście są też długie godziny spacerów w poszukiwaniu idealnych i niezbyt tłocznych uliczek. Nie zapominając jeszcze od ciągle pojawiającym się pytaniu: „A zrobiłabyś mi zdjęcia?”. Skończyło się na tym, że mój przyjaciel-fotograf (wersja żeńska, ale nie brzmiało to tak dobrze) postanowiła zamknąć mnie na balkonie, żeby uzyskać chociaż chwilę spokoju. Czy słusznie? Ze zdjęciami oczywiście zawsze wiąże się jeszcze ciągłe powtarzanie ludziom: Proszę, proszę iść. W sumie to jestem pod nie małym wrażeniem ich reakcji, które są przeważnie pozytywne. Podsumowaniem takiej wycieczki jest zdanie – mało snu, dużo wrażeń! A później, żeby było ciekawiej po całodziennym zwiedzaniu, nocny przejazd do Paryża. W końcu autokar naszym drugim domem. Kiedy udało ci się już w miarę ogarnąć tak, żeby w mieście mody wstydu sobie nie narobić, wysiadasz z autokaru, a w Paryżu zima (może jesień) trwa w najlepsze. Stojąc w kolejce do wieży Eiffla, pojawiła się konieczność przekazywania własnego ciepła w celu przetrwania. Ale czego się nie zrobi w Paryżu. Mróz, pot i zły. (W Paryżu będziemy w dwóch następnych postach.) Bądź co bądź Paryż i tam wspominam pozytywnie, może dlatego, że byłam na niego niesamowicie nakręcona, a może dlatego, że udało mi się wyjechać z niego bez uszczerbku na zdrowiu np. podbicie przez fotografa itp.

Po co utrzymywać porządek, skoro dużo lepiej jeśli wszystko jest na wierzchu?
"Jak ją wpuszczę to znów będzie chciała zdjęcia"



Wieczorek, półka i kocyk - idealne planowanie przyszłych postów

Krawcem trzeba być w każdej chwili 
Coś tu chyba nie wyszło, bo z wrażenia aż zdjęłam okulary 


Tu za dużo ludzi... idziemy dalej.
Ooo, idealnie!
Ręce zaraz mi odpadną, ale nagram cały pokaz fontann 
Dobra, nie jestem w stanie Wam powiedzieć co próbuję zrobić na tych schodach.


Trochę lepiej, ale tylko trochę 
Tutaj jakaś szybka fotka i lecimy dalej
To będzie idealne miejsce, wchodzimy!

Tu też zrobimy jakieś zdjęcie, dobrze? 
Machnę sobie może ręką, żeby było fajniej 
Czekaj, czekaj to było w "Grze o tron", ale za duże, żeby załapać całe na zdjęciu
To też z "Gry o tron". To co kolejne zdjęcia?
Weronika, przestań pozować, daj ludziom spokojnie przejść 
Zamarzam! Niech mnie ktoś przytuli! Chwila... Sandra też tu jest, kto wie gdzie?
Duuużo się działo podczas takiej tygodniowej wycieczki, ale zdecydowanie polecam Wam przeżycie czegoś podobnego. Naprawdę warto! Przywozi się mnóstwu wspomnień i niesamowitych przeżyć. Niestety nie mogłam znaleźć żadnych zdjęć z autokaru... a szkoda. Musicie mi uwierzyć na słowo, że działo tam się wszystko. Przepraszam za taką ilość tekstu, ale nie mogłam się powstrzymać. Widzimy się w Paryżu!

Zdecydowalibyście się na takiego rodzaju wyjazd? 

Love,
Veronica

8 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia, a wyjazd wygląda na udany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia ładne wspaniała wycieczka

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny humorystyczny wpis, pokazujący,że w rzeczywistości jest dużo lepiej niż na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszcze, moje wakacje były po prostu w domu. nigdzie nie wyjeżdżałam. Super wpis

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie wybrałabym się na taki wyjazd. ;) Widać, że było wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń